Tyniec - relikty pierwszego kościoła romańskiego

Będąc w Krakowie warto odwiedzić Tyniec, gdzie na warownej skale stoi opactwo benedyktynów z kościołem św. Piotra i Pawła. Miejsce to ma przebogatą i niezwykle interesującą historię, która sięga nawet VIII wieku przed naszą erą! Od tysięcy lat to trudno dostępne miejsce pełniło funkcje obronne, w średniowieczu znajdowała się tutaj warownia. Opactwo położone jest w niezwykle malowniczej okolicy - tutaj kończy się Jura Krakowsko-Częstochowska, a między Tyńcem a Piekarami znajduje się przełom Wisły.

Benedyktyni przybyli do Krakowa w 1044 roku, sprowadzeni przez Kazimierza Odnowiciela. Osadzeni zostali przy katedrze wawelskiej. Następnie w latach siedemdziesiątych XI wieku król Bolesław Śmiały ufundował dla części konwentu opactwo w Tyńcu. Powstała tutaj romański kościół św. Piotra i Pawła oraz budynki klasztorne, a całe wzgórze zostało ufortyfikowane. Niestety kres romańskiemu Tyńcowi położył najazd tatarski w 1260 roku - wszystko spłonęło. Tyniec odbudowano w stylu gotyckim, a następnie przebudowano w stylu barokowym.

Dlatego niestety tak niewiele zostało tutaj z okresu romańskiego. W kościele nie znajdziemy praktycznie nic. Szczęśliwie, od strony krużganków zachowała się do wysokości 5 metrów XI-wieczna romańska ściana z ciosów kamiennych. Znajdujemy tu ślady rozglifionych okienek, a przede wszystkim niewielki, ale nienaruszony portal datowany na 2 połowę XI wieku.

Na krużganki wpuszczeni zostaliśmy konspiracyjnie przez miłego furtiana (dziękujemy!) i w prawie całkowitych ciemnościach, z dźwiękami Ave Maria w tle (w kościele odbywał się właśnie ślub) z tzw. "partyzanta" robiliśmy zdjęcia.

Jan Adamczewski podaje, że przy okazji prac archeologicznych w latach 60. XX wieku odkryto pod posadzką prezbiterium fundamenty pierwszej romańskiej świątyni, a wśród nich - 7 bogato wyposażonych grobów opatów tynieckich (XI-XIII wiek). To właśnie tutaj znaleziono XI-wieczny złoty kielich podróżny z pateną z wyrzeźbionymi krzyżem i ręką Opatrzności, które dzisiaj znajdują się w Skarbcu Koronnym na Wawelu. Na świecie zachowały się tylko dwa takie kielichy, a jeden z nich znaleziono właśnie w Tyńcu.

Mimo mizerii romańskich pozostałości w tynieckim opactwie, jest to miejsce, które niewątpliwie warto odwiedzić. Ma ono w sobie jakąś magię - może to spokój i cisza, które tak kontrastują z wiecznie hałaśliwym Krakowem? A może to piękne widoki na dolinę Wisły? A może oddech wielkiej historii?

Wiele zmianiło się odkąd pisaliśmy ten krótki opis tynieckiego opactwa. Dzisiaj, w pięknie odremontowanej tzw. "Wielkiej ruinie" podziwiać możemy słynne bliżniacze kapitele, które pozostały po nigdy niedokończonych romańskich krużgankach. Każdy jest inny, każdy misternie zdobiony, niczym te z krużganków w Bambergu. Za symboliczną opłatą zwiedzić można z przewodnikiem wystawę i krużganki, a na "do widzenia" zaopatrzyć się w smakowite benedyktyńskie specjały w miejscowym sklepiku.

 

Odpowiedzi

romańska mizeria

W zeszłym roku w maju można było zejść do podziemi pod kościołem i zobaczyć fundamenty kościoła romańskiego. Sądząc po zainteresowaniu miejscowej ludności (która i tak nie bardzo wiedziała co to tam pod posadzką jest) akcja będzie powtarzana w przyszłości. Nadto, jeśli spotka się przyjaznego braciszka to pokaże i romański refektarz, gdzie zachowały sie naprawdę spore fragmenty murów, budynek furty romańskiej z arkadą i kolumienki przyścienne za portalem w pd. nawie kościoła.

share